Magdalena Jankowicz

2012-10-30 08:20

Pamiętam, jak prawie 20 lat temu poznałam panią Klaudię, byłam wtedy w pierwszej klasie liceum,
borykałam się wtedy z zapaleniem przydatków, ale przede wszystkim wrzody dwunastnicy nie dawały mi
spokoju. Leczenie zresztą u bardzo sympatycznej pani doktor nie dawało rezultatów, dlatego w raz z mamą
udaliśmy się do poleconej nam przez wujka pani Klaudii Szewcowej. Pierwsza wizyta, na której pani Klaudia
podała dokładnie jakie problemy zdrowotne mnie do niej skierowały, uświadomiła mi, że to jest właściwy
adres. Wówczas seanse odbywały się zbiorowo dla wszystkich w Sali należącej do NOT-u niedaleko sądu w
Jeleniej Górze.
Po odbyciu wymaganej liczby seansów mój stan się poprawił, a wizyta kontrolna u mojej pani doktor
wykazała, że proces leczenia nastąpił szybko. Co zresztą pani doktor uznała za wynik swojej dobrej diagnozy
oraz właściwego sposobu leczenia, jaki i tego, że mój młody organizm zwalczył chorobę.
I tak upłynęło spokojnie kilka lat bez większych problemów zdrowotnych. Studiowałam i pracowałam
wtedy w dużym mieście, ciągły stres, brak czasu, snu spowodowały, że zaczęłam się coraz gorzej czuć
zmęczona, osłabiona. Aż dopadła mnie grypa, wtedy poszłam prywatnie do lekarza, żeby jak najszybciej pozbyć
się problemu, bo jak wtedy myślałam nie mam czasu na chorowanie, zresztą młody człowiek nigdy nie myśli,
że to może skończyć się źle. Pani doktor przepisała mi ponoć super niemiecki antybiotyk, który miał mi pomóc
od ręki, jak też zresztą chciałam. Niestety szybko się okazało, że kuracja nie przynosi spodziewanych efektów,
a ja czuje się coraz gorzej. Zaordynowane przez panią doktor badania wykazały, że po kuracji antybiotykowej
została zniszczona flora bakteryjna mojego organizmu, co pozwoliło grzybom i bakteriom chorobotwórczym
zagnieździć się. Poza tym problemy z odpornością z płucami, sercem, układem pokarmowym, słowem
rozsypka. Niestety te problemy spowodowały, że wróciłam do domu i przez sporą część czasu musiałam leczyć
pogrypowe schorzenia. Okazało się, że tym razem już mam dla siebie czas. Cały ten czas czytałam książki
mówiące o zdrowym odżywianiu, medycynie niekonwencjonalnej, niektóre przepisy stosowałam, stosowałam
też suplementację, wracałam bardzo powoli do zdrowia. Najgorsze jednak było poczucie porażki, bo przecież
po to studiowałam, żeby zostać w dużym mieście, mieć dobrą pracę, robić karierę…
I po tych kilkunastu latach spotkałam panią Klaudię, która i tym razem pomogła. Seanse poprawiły
zdrowie, odporność, a jej przykład i mądrość pokazały mi, jak mądrze zadbać o coś co jest
najcenniejsze - o własne zdrowie. Książka pani Klaudii, jak i strona, ale przede wszystkim jej przykład
codziennej pracy, obowiązkowości, bezkompromisowości pozwoli mi zrozumieć sens życia, wiary i tego, że
warto mimo wszystko być dobrym człowiekiem bez względu na to, co się dzieje dookoła.
Jestem osobą wierzącą, praktykującą, ale dopiero teraz widzę, że naprawdę wierzę, że Bóg nas kocha i
uczestniczy w naszym życiu, jeśli tylko tego chcemy. I wszystkie nasze grzechy, problemy Bóg akceptuje i jeśli
tylko Mu pozwolimy może nam pomóc. Przedtem byłam człowiekiem małej wiary.

Bardzo wielkie dzięki Pani Klaudio…

Magdalena Jankowicz.